Mapa Polski |hotel konferencje |Fotele

Ostatni wspólny obiad

alveo |profile elewacyjne |Materiały budowlane Warszawa

„Ostatni wspólny obiad. Beztroska na pozór rozmowa. Ani słowa o locie — zwykły kamuflaż wewnętrznego sprężenia.
Dokładnie o godzinie siedemnastej polska audycja radia BBC. W niej aktualne wiadomości z frontów, muzyka, piosenki. Słuchamy w milczeniu. Raptem z głośnika nasza melodia i słowa „Hej, góral ja se góral..." — to utajona wiadomość dla radiostacji przyczajonej pod Bełżycami „Uwaga, tej nocy lecimy".
Czas na nas, wstajemy od stołu. Major Jaźwiński wręcza mi mały neseserek z jasnobrązowej skóry — Poczta. Oddacie, poruczniku, na placówce. W środku materiał wybuchowy. Tylko tam wiedzą, jak otwierać.
Już mamy odejść, gdy w drzwiach staje nasza Janeczka. Podaje paczuszki z kanapkami. Na każdej przyczepiona czterolistna koniczynka. Patrzę w twarz dziewczyny. Uśmiechem życzy nam szczęścia. Tylko w czarnych oczach jakaś podejrzana mgiełka, zżyła się z nami, a my z nią. Żegnała prawie wszystkich naszych chłopców i może — któż to wie — jest jej troszkę żal — Thank you, Janeczko — mówię cicho i przekraczam próg.
NARESZCIE W KRAJU
W blasku księżyca
Nasza Dakota niestrudzenie odmierza kilometry długiej trasy do Polski. Jednostajny warkot silników kołysze do snu. Zasypiam. Budzą mnie nagłe uskoki maszyny i gwałtowna pika w dół. Złapałem instynktownie jakiś uchwyt, „Sarna" natomiast potoczył się pod przeciwległą ścianę. Chwila emocji. Ile to trwało, nie wiem. Wydawało się, że bardzo długo. Ale znowu całą mocą zagrały silniki. Jakaś potężna siła wgniotła mnie w podłogę. To Dakota zaczęła wyrównywać lot. Zatrzeszczały wszystkie wiązania, drgał cały kadłub. Miałem wrażenie, że za chwilę „odmaszerują" skrzydła. Dopadłem do iluminatora. Za nami czerwonobiałe krechy świetlnych pocisków, wyżej rozbłyski wybuchów.“(4)

<<<< - I czego ty Basiu płaczesz | Ale chyba o Gdyni w tamtej >>>>

nieruchomości |Psychoterapia Szczecin |Bet-At-Home